Nieustanna ofensywa gender

Przyglądając się kolejnym poczynaniom środowisk LGBT, czy to w Polsce czy w krajach Europy zachodniej, nie można nie zauważyć, że propagatorzy ideologii gender nie lubią popadać w stan, choćby zbliżony do stagnacji. Wprost przeciwnie. Regularnie słyszy się o kolejnych inicjatywach, kampaniach społecznych, programach edukacyjnych czy nawet projektach ustaw, których celem ma być pogłębianie społecznej świadomości w tym zakresie, wzrost tolerancji wobec osób identyfikujących się z LGBT oraz zapewnienie im praw. Oczywiście, kolejnych praw, gdyż osiągnięte już w danym kraju przywileje są jedynie trampoliną do wysuwania dalszych roszczeń. Stopniowo próbują sięgać po więcej. Można by stwierdzić, że są w nieustannej ofensywie.

Żeby zrozumieć poczynania propagatorów ideologii gender, ich dążenia, trzeba wiedzieć, czym w istocie jest ich koncepcja postrzegania człowieka. Trzeba sięgnąć do jej korzeni.

Wielu współczesnych filozofów chrześcijańskich postrzega genderyzm jako pewną mutację marksizmu. Głoszoną, podobnie do marksizmu, jako teorię naukową. I podobnie jak marksizm – z gruntu fałszywą, bo zbudowaną na fundamentalnym błędzie, przez ludzi, którzy odrzucili nie tylko Boga, ale i rozum. A budując fałszywą koncepcję człowieka, próbując odwieść ludzi od prawdy, za narzędzie obrali kłamstwo. I jak wszelkie teorie oparte na fałszu, by bronić wykreowane przez siebie kłamstwa, gender potrzebuje rzeszy ludzi – budowniczych kolejnych iluzji, bądź korygujących te wcześniejsze. Gender posługuje się prawdziwie armią wojowników oddanych tej idei, w przeciwieństwie do prawdy, która broni się niemalże sama.

Choć ideologia gender jest spowinowacona z marksizmem, zdaniem papieża Benedykta XVI jest od niego gorsza, ponieważ niszczy istotę człowieczeństwa.

Na czym w rzeczy samej, gender koncentruje swoją uwagę? Jeśli odrzuca Boga, rozum, prawa naturalne, cóż pozostaje? Pozostają z pewnością instynkty, popęd. Ideologia gender skupia się na życiu seksualnym człowieka. I, według niektórych, akceptuje każde z zachowań sfery intymnej.

Na łamach „Gazety Wyborczej” ukazała się kilka lat temu wypowiedź duńskiego profesora prawa z Copenhagen Business School, Vagn Greva, który przyznał, że nie widzi różnicy między legalizacją związków homoseksualnych, a dopuszczeniem do usankcjonowania związków kazirodczych (przy obopólnej zgodzie zainteresowanych). Jego zdaniem propozycja zalegalizowania związków homoseksualnych wywoływała kiedyś tak samo gorącą dyskusję w Danii, jaką obecnie budzi debata na temat związków kazirodczych…

Cały artykuł na: www.polskimagazyn.uk

źródło: Polski Magazyn w UK