REJS NIEPODLEGŁOŚCI POD BIAŁO-CZERWONĄ BANDERĄ

 

W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości jeden z najsłynniejszych polskich żaglowców, „Dar Młodzieży”, pod biało-czerwoną banderą rozpocznie rejs dookoła świata. Punktem kulminacyjnym będzie udział w 34. Światowych Dniach Młodzieży w Panamie w styczniu 2019 r. 
 
 

Odzyskanie przez Polskę niepodległości pod koniec pierwszej wojny światowej

Droga Polski do odzyskania niepodległości była długa i ciężka. Kiedy 3 stycznia 1795 r. doszło do jej trzeciego rozbioru, Polska została wymazana z mapy świata. Pomimo licznych powstań, wielu stoczonych bitew i oporu przeciwko zaborcom, dopiero w 1914 r. pojawiła się nadzieja na faktyczne odzyskanie przez Polskę niepodległości. 28 lipca 1914 r. wybuchła I wojna światowa, która była największym konfliktem zbrojnym w Europie od czasu wojen napoleońskich. Państwa, które były zaborcami Polski: AustroWęgry, Rosja i Niemcy, walczyły po przeciwnych stronach, stąd też wybuch wojny stał się realną szansą dla Polski na odzyskanie niepodległości.

W styczniu 1918 r., prezydent Stanów Zjednoczonych Thomas Woodrow Wilson otworzył Polsce drzwi do niepodległości. W orędziu wygłoszonym przed Kongresem USA – wśród warunków światowego ładu po wojnie – zawarł postulat o konieczności utworzenia państwa polskiego z dostępem do morza: „Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które powinno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność bezsprzecznie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować paktem międzynarodowym” . Punktem kulminacyjnym był 7 października 1918 r., kiedy Rada Regencyjna Królestwa Polskiego zapowiedziała niepodległość Polski, powołując się na Czternaście punktów Wilsona (program pokojowy). 10 listopada Józef Piłsudski przybył do Warszawy i nawiązał współpracę z Radą Regencyjną, która 11 listopada przekazała mu pełnię władzy nad odtwarzanymi oddziałami Wojska Polskiego. W tych dwóch dniach, 10 i 11 listopada 1918 r., naród polski uświadomił sobie w pełni odzyskanie niepodległości. Nastrój głębokiego wzruszenia i entuzjazmu ogarnął kraj. 11 listopada 1918 r. Niemcy skapitulowały, kończąc tym samym I wojnę światową.

Odzyskanie dostępu do morza

Polska odzyskała dostęp do morza na mocy traktatu wersalskiego z dnia 28 czerwca 1919 r. Był to liczący 144 kilometrów pas wybrzeża. Przejmowanie wybrzeża II Rzeczpospolita mogła rozpocząć dopiero 10 stycznia 1920 r., po wejściu w życie postanowień wersalskich. Odzyskanie dostępu do morza było spełnieniem wielkiego marzenia narodu polskiego. Obszar łączący terytorium Polski z Bałtykiem zwany był „polskim Pomorzem”. Niemieckie określenie tego terenu, budzące zdecydowany sprzeciw Polski, to tzw. „polski korytarz” (niem. Polnischer Korridor) – również „korytarz pomorski”, „gdański” lub po prostu „korytarz”. „Polski korytarz” z Wolnym Miastem Gdańsk okazał się osią polsko-niemieckiego konfliktu.

Zaślubiny Polski z morzem

10 lutego 1920 r. odbyły się „zaślubiny” Polski z Bałtykiem. Ceremonię zaślubin zorganizowano w Pucku. Centralnym punktem uroczystości była msza święta dziękczynna, podczas której poświęcono polską banderę. Banderę wciągnięto na maszt przy huku 21 salw armatnich i dźwiękach hymnu narodowego. Wokół masztu z banderą stali chorążowie ze sztandarami pułkowymi. Żołnierze oddali honory, a sztandary schylili ku morskim falom, zanurzając je częściowo w wodzie. Tego dnia w Pucku Józef Haller – jeden ze współtwórców niepodległej Polski i wielki patriota, legendarny „Błękitny Generał”, dowódca Frontu Pomorskiego – wrzucił do morza platynowy pierścień, symbolizujący powrót Polski do Bałtyku. Pierścień rzucony przez generała Hallera nie wpadł do wody, lecz zatrzymał się na warstwie lodu . Honor uratował jeden z oficerów, pułkownik Skrzyński, który ruszył konno, skruszył lód i zatopił pierścień w morzu, mocząc przy tym do połowy konia i płaszcz. Na brzegu odsłonięto i poświęcono pamiątkowy słup, na którym umieszczono wizerunek orła Jagiellonów, datę wydarzenia oraz napis: „Roku Pańskiego 1920, 10 lutego Wojsko Polskie z generałem Józefem Hallerem na czele objęło na wieczne posiadanie polskie morze”.

(…)

Rejs Niepodległości

W niedzielę 20 maja 2018, w samo południe – w roku Jubileuszu odzyskania przez Polskę niepodległości – jeden z najsłynniejszych polskich żaglowców, „Dar Młodzieży”, pod biało-czerwoną banderą rozpocznie rejs dookoła świata. W wyprawie weźmie udział blisko 1000 młodych osób z całej Polski. Statek wyruszy w rejs dookoła świata z macierzystego portu w Gdyni. Rejs dookoła świata nazywany jest często „podróżą życia”. Daje możliwość odwiedzenia wielu wyjątkowych miejsc na całej kuli ziemskiej oraz poznania różnorodnych kultur. „Dar Młodzieży”, który wyruszy w rejs Niepodległości, zawinie do 21 portów na 4 kontynentach, podróżując po 3 oceanach. Odwiedzi między innymi Kopenhagę, Bordeaux, Dakar, Kapsztad, Dżakartę, Singapur, Szanghaj, Osakę i Los Angeles. Dzień Setnej Rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości – 11 listopada 2018 – zastanie fregatę gdzieś pomiędzy Szanghajem a Osaką. Kulminacją rejsu będzie Panama, gdzie „Dar Młodzieży” dotrze na Światowe Dni Młodzieży. Marzeniem organizatorów i uczestników rejsu jest, aby pokład “białej fregaty” odwiedził Ojciec Święty.

2 maja 2018 r., w Dniu Flagi Rzeczypospolitej Polskiej, Prezydent Polski Andrzej Duda, podczas uroczystości na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego, wręczał ordery oraz flagi państwowe. Jedna z flag została przeznaczona dla „Daru Młodzieży” i będzie mu towarzyszyć w Rejsie Niepodległości. Flagę Rzeczypospolitej Polskiej odebrał rektor Akademii Morskiej w Gdyni, profesor Janusz Zarębski.

Rejs Niepodległości, jest wspólną inicjatywą Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Akademii Morskiej w Gdyni oraz Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.

Tomasz Niemas

Pełna wersja publikacji na stronie autora:

http://curiel333.wixsite.com/rejs-niepodleglosci/forum

 

Alfie Evans, czyli prawo do morderstwa

Przez ostatnie kilka dni cały zachodni świat z uwagą śledził dramatyczne losy Alfiego Evansa, 2-letniego pacjenta Alder Hey, dziecięcego szpitala w Liverpoolu. Lekarze oraz brytyjski Sąd Najwyższy zdecydowali – wbrew woli rodziców – o uśmierceniu, rzekomo nieuleczalnie chorego chłopca, poprzez odłączenie aparatury podtrzymującej jego funkcje życiowe. Pogrążony w śpiączce pacjent, nie dość że nie zmarł po wyłączenia respiratora (wedle diagnozy „specjalistów” miało to nastąpić po około 3 minutach), to jeszcze okazał się zdolny oddychać o własnych siłach. Przypadek Alfiego Evansa, pomijając jego bardzo indywidualny i jednostkowy charakter, stanowi kolejny przykład okrutnej liberalno-lewicowej polityki pragnącej uczynić z eutanazji (o której decyduje już nawet nie rodzina pacjenta ale państwo) narzędzie społecznej selekcji. Prawo do życia, wedle neomarksistowskich ideologów mogą mieć tylko jednostki silne i zdrowe, które nie będą stanowić „balastu” dla nowej, lepszej „laickiej rasy”. Osobniki, które nie staną się obciążeniem nie tylko ekonomicznym, ale również duchowym, swoim kruchym i cierpiącym istnieniem przypominając o permanentnej ułomności wpisanej w naszą ludzką kondycję.

W obliczu tej jawnej, już wręcz systemowej bezduszności, warto po raz kolejny przywołać dyskusję na temat prawnie usankcjonowanego morderstwa zwanego eufemistycznie, w języku poprawności politycznej, eutanazją.

Nieprzystosowani muszą umrzeć

Zasadniczo możemy wyróżnić jej dwie formy – jak ujmuje to profesor Tadeusz Ślipko – eutanazję „wyłącznie legalną” (cudzą) i dobrowolną. W przypadku eutanazji legalnej człowiek jest ubezwłasnowolniony i o jego uśmierceniu ma decydować ktoś drugi, zaś eutanazja dobrowolna oznacza decyzję samego zainteresowanego. Argumentem za moralną dopuszczalnością eutanazji wyłącznie legalnej ma być nieprzydatność społeczna jednostki. Tadeusz Ślipko pisze:
„W przypadku eutanazji (wyłącznie) legalnej przyjmuje się za podstawę nieprzydatność odnośnych kategorii osób (psychicznie chorzy) do spełniania jakichkolwiek zadań społecznych, obciążenie społeczeństwa bezcelowymi (szczególnie w czasie wojny) świadczeniami, albo też (w stosunku do mongoloidów) niemożność nawiązania z nimi kontaktu społecznego i stosowania względem nich jakiejkolwiek terapii”.
Scharakteryzowane powyżej osoby uważa się za niezdolne do samodecydowania, czyli inaczej to ujmując – niegodne życia.

Często podnoszonym argumentem, stojącym za tzw. eutanazją wyłącznie legalną, jest chęć ulżenia cierpieniom umierającego. Cóż jednak, tak naprawdę, oznacza ta rzekoma empatia? Nietrudno dostrzec, że eutanazja cudza niebezpiecznie wpisuje się w szerszą koncepcją tworzenia „idealnego” społeczeństwa – z którego eliminujemy zbędny „ciężar”, jakim są osoby wymagające permanentnej opieki. Mamy do czynienia z sytuacją, gdy cierpienie drugiego człowieka traktowane jest jako przeszkoda w urzeczywistnianiu mojej własnej wolności, rozumianej jako niczym nieskrępowany hedonizm (np. w „lewicowy raju” – jak mówi się o Kanadzie, można legalnie uprawiać seks ze zwierzętami – pod warunkiem, że zwierzę wyrazi zgodę na spółkowanie!). Utopijna wizja społeczeństwa – realizowana z powodzeniem chociażby w starożytnej Sparcie i III Rzeszy – w której pozwala się żyć tylko jednostkom rokującym „normalny” rozwój, staje się obowiązującym prawem. Prawem, na mocy którego, jak to miało miejsce w przypadku Alfiego Evansa, państwo może skazać na śmierć niewinne dziecko.
„U podstaw eutanazji legalnej leży przeto totalistyczna zasada całkowitego podporządkowania jednostki celom społeczeństwa” – zauważa prof. Tadeusz Ślipko.

Ponadto eutanazja cudza stwarza możliwość nadużyć na wielką skalę. Decydując o śmierci i życiu „nieprzystosowanych”, można wykorzystać ten „przywilej” zarówno do nowych społecznych celów jak i całkiem partykularnych interesów:
„(…) Pozwalając, by jedni ludzie zabijali innych, uruchomimy proces podobny do staczania się po równi pochyłej, aż w końcu dojdziemy do zabójstw, których nikt sobie nie życzy. Twierdzi się, że gdybyśmy nawet zaczęli od rygorystycznej kontroli (…) skończymy w państwie, gdzie jak w nazistowskich Niemczech, zabija się wszystkich, których uważa się za niegodnych życia” – przestrzega prof. Peter Singer.

Samobójstwo – lek na depresję

W przypadku eutanazji dobrowolnej zasadniczym argumentem jest „idea wolności człowieka i jego prawa do samostanowienia o końcu własnego życia”. Człowiek, według jej zwolenników, ma prawo, w pewnych szczególnych sytuacjach (np. nieuleczalnej choroba, ale również przedłużająca się depresja), jeśli tylko tego zapragnie, popełnić samobójstwo. Zdaniem profesora Bogusława Wolniewicza „Wola eutanazji oznacza w człowieku zwycięstwo jego istoty duchowej nad biologiczną: tego, co dyktuje nam rozum, nad tym, co dyktuje instynkt samozachowawczy. Winna budzić szacunek i podziw”. Dalsze utrzymywanie życia, które w niedługim czasie musi zakończyć się śmiercią nazywa „ponurym nonsensem”, a ludzi wegetujących na skraju życia i śmierci „żywymi trupami”. Konsekwentnie broniąc eutanazji Wolniewicz dopuszcza możliwość samobójstwa w „wyjątkowych okolicznościach”, to znaczy – gdy chory uzna dalsze życie za bezsensowne (z uwagi na fizyczne cierpienie). Kolejnym argumentem za eutanazją własną jest obok cierpienia fizycznego, udręka psychiczna umierającego: „Nie chodzi tylko o udrękę fizyczna, choć ona sama stanowi wystarczający powód do legalizacji. Równie ważne jest sponiewieranie moralne umierającego: jego zniedołężnienie, całkowite zdanie na innych, często świadomość, że cuchnie. Pozostaje mu tylko czekać, kiedy się to wreszcie skończy i co jeszcze przedtem przyniesie” – argumentuje filozof. Wolniewicz upatruje również w eutanazji zakwestionowanie biolatrii, czyli bałwochwalczej apoteozy „życia za wszelką cenę”, obecnej w zachodnioeuropejskiej kulturze. W tym kontekście eutanazja będzie oznaczać pogodzenie się z myślą o możliwej śmierci. „Eutanazja napełnia biolatrów zgrozą (…) oni chcą się czuć tu, na ziemi, nie przechodniami, lecz jej mieszkańcami na stałe. (…) Tymczasem eutanazja to koniec udawania: uznanie, że żyje się na odchodnym”.

Odpowiadając na argumenty zwolenników eutanazji dobrowolnej, w pierwszej kolejności należałoby postawić pytanie, co oznacza być wolnym? Czy rzeczywiście wolność uprawnia nas do całkowitego samodecydowania o własnym bycie, łącznie z jego unicestwieniem? W istnienie człowieka wpisane jest pojęcie godności. To ona, niezależnie od światopoglądu i przynależności wyznaniowej, stanowi dla nas jasny i czytelny punkt odniesienia. Każdy z nas ma obowiązek jej bronić, zarówno w odniesieniu do drugiej osoby, jak i siebie samego.

W tym kontekście, tym bardziej trudno uważać decyzję o dobrowolnej śmierci za akt odwagi. Samobójstwo podobne będzie raczej do tchórzliwej ucieczki (coraz częstszym jego powodem jest depresja). Główną motywacją takiego czynu zdaje się być najczęściej strach przed cierpieniem. Niezrozumienie jego szczególnie istotnej roli i znaczenia w naszym życiu. „Cierpienie autentycznie zrozumiane i przeżyte stanowi czynnik zdolny doskonalić człowieka mimo swego niszczycielskiego charakteru. Eutanazja (…) wynika z niewłaściwie widzianej hierarchii wartości: poświęca moralną wartość ludzkiej egzystencji dla uzyskania psychologicznego pokoju. Dobro natury hedonicznej stawia się wyżej nad dobro moralne” – zauważa prof. Ślipko.

Trudno również zgodzić się ze stwierdzeniem, że eutanazja jest przeciwstawieniem się zachodnioeuropejskiej, bałwochwalczej apoteozie życia i że ma uzmysławiać kruchość ludzkiego istnienia. Empiria wskazuje, że eutanazja jest właśnie konsekwencją tej niepohamowanej niczym adoracji życia doczesnego. Dobrowolna, czy też wspomagana śmierć służy utrzymywaniu mitu, że ludzkie życie powinno definiować się poprzez jego utylitarno-konsumpcyjny charakter. W myśl tej teorii niepełnosprawni, nieuleczalnie chorzy czy nawet pogrążeni w depresji, którzy nie są w stanie „żyć pełnią życia”, zasługują na śmierć. Dlatego promocja konsumpcyjnego modelu życia, jak wskazywał już 1982 roku prof. Tadeusz Ślipko, połączona z legalizacją „prawa do śmierci” musi prowadzić do „atmosfery psychicznego nacisku u chorych osób przymuszając je do eutanazji («mogę, więc powinienem to zrobić, zwłaszcza gdy jestem ciężarem dla innych»)”. Jednocześnie taka polityka społeczna, jak przewidywał trafnie filozof będzie wzmagać „niehumanitarne tendencje do pozbawiania opieki lekarskiej osób beznadziejnie chorych”, czego przykładem może być casus Alfiego Evansa.

Powyższe refleksje, mimo upływu czasu, nie tracą na aktualności. Wręcz przeciwnie, w obliczu coraz częstszych przypadków „wspomaganej śmierci”, dokonywanej wbrew woli pacjenta (w przypadku chorych na Alzheimera) czy też nawet jego rodziny, stają się szczególnie ważkie. U zarania kolejnego tysiąclecia, gdy śmierć na własne życzenie, zamienia się w morderstwo na zlecenie, zagadnienie eutanazji musi stać się ponownie przedmiotem ożywionej dyskusji. Już nie tylko z uwagi na jej nihilistyczne podłoże, ale też w kontekście rozwiązań prawnych, które pozwalają państwu arbitralnie decydować o życiu i śmierci swojego obywatela.

Mateusz Soliński, 30.04.2018

W artykule wykorzystano:
Jacek Hołówka, Skazani na los Hioba?,w: „Znak”,2001, nr (7) 554.
Peter Singer, O życiu i śmierci, PIW 1997.
Tadeusz Ślipko, Zarys etyki szczegółowej, WAM, Kraków 1982.
Bogusław Wolniewicz, Eutanazja i biolatria, w: „Znak” 2001, nr (7) 554. Czytaj dalej “Alfie Evans, czyli prawo do morderstwa”

Technologie przyszłości – Polska Grupa Motoryzacyjna w Pałacu Prezydenckim

W Pałacu Prezydenckim, w konferencji „Technologie przyszłości. Elektromobilność”, wzięli udział przedstawiciele Polskiej Grupy Motoryzacyjnej – Bartosz Mielecki, dyrektor PGM, Karol Zielonka, p.o. dyrektora PIMOT, wiceprezes PGM, dr Jan Pąprowicz, właściciel EKO KARPATY, Kazimierz Pelczar, współwłaściciel PELMET, Adam Sikorski, prezes PZL Sędziszów SA, prezes PGM, Aneta Gorszwa, prezes MAGNETIX GORSZWA, Jakub Kowalski, prezes SKB DRIVE TECH SA oraz Ryszard Ginter, właściciel RETNIG.

Dla przedstawicieli PGM bezpośrednia rozmowa z Prezydentem Andrzejem Dudą była doskonałą okazją do zaprezentowania stowarzyszenia. Prezydent pogratulował idei samoorganizowania się polskich przedsiębiorstw. – Prezydent zwrócił uwagę, że w Polsce potrzebni są silni, dobrze zorganizowani partnerzy – zarówno dla dużych koncernów międzynarodowych, jak i dla administracji publicznej. Tym bardziej dziś, w czasie dokonującej się rewolucji w przemyśle motoryzacyjnym. Podczas rozmowy Prezydent powiedział, że współpracując w grupie można osiągnąć znacznie więcej niż samemu – relacjonuje Bartosz Mielecki, Dyrektor Zarządzający
Polską Grupą Motoryzacyjną www.pgm.org.pl

Podczas konferencji Andrzej Duda zaznaczył, że elektromobilność dla naszego kraju jest bardzo ważna, bo to ona będzie opierać się na rodzimych zasobach energetycznych. Zwrócił uwagę, że obecnie ponad 90 proc. ropy naftowej, z której wytwarzamy w Polsce paliwa napędzające nasze pojazdy, jest importowana. – Jeśli chodzi o energię elektryczną, to jesteśmy w stanie ją wytwarzać na miejscu – podkreślił Andrzej Duda. – Jesteśmy w stanie w tym zakresie być samowystarczalni – zauważył Andrzej Duda. Prezydent dodał, że elektromobilność oznacza mniej emisji szkodliwych substancji do powietrza i – co się z tym wiąże – jest to jedna z metod skutecznej walki ze smogiem. Drugą kwestią jest też rozpędzenie polskiej gospodarki w oparciu o technologie niskoemisyjne.

– Samochody elektryczne oznaczają brak emisji. To jest w moim przekonaniu zdecydowana większość tego co rzeczywiście powoduje zjawisko smogu. Jeżeli przejdziemy na elektromobilność (…) będziemy w stanie zapewnić czystsze powietrze. Druga to rozpędzenie mechanizmu badań i rozwoju (…) Od lat poszukiwane są alternatywne źródła zasilania pojazdów mechanicznych. Dzisiaj pierwszeństwo w tym zakresie zdecydowanie przejmuje energia elektryczna. Uważam, że powinniśmy w tym kierunku podążać – powiedział Andrzej Duda.

Według głowy państwa, Polska jest też gotowa nawiązać walkę, wejść w konkurencję z rozwiniętymi państwami zachodnimi w kwestii elektromobilności. Jak mówił Prezydent, jeżeli Polska, tak jak przewidziano w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, ma być “państwem innowacyjnym, jeżeli mamy być państwem, w którym gospodarka rozwija się rzeczywiście dynamicznie (…), konkurując z gospodarkami światowymi, musimy produkować w Polsce dobra wysoko przetworzone” – powiedział Prezydent. Po zakończeniu części merytorycznej, na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego odbyła się prezentacja polskiej myśli technologicznej. Zaprezentowano m.in. następujące pojazdy elektryczne: Solaris Urbino 18 electric, Melex N-city 341 i model N.Car 391, Ursus City Smile, Zasada Bikes, Melex 343 pasażerski. Prezentacja pojazdu Triggo odbyła się w Sieni Wielkiej Pałacu Prezydenckiego.

PGM zaangażowana w elektromobilność

Polska Grupa Motoryzacyjna jest zaangażowana w kilka projektów związanych z elektromobilnością. 10 stycznia br. zespół projektowy CURIE+ we współpracy z PGM złożył w spółce ElectroMobility Poland (EMP) wniosek o dofinansowanie budowy pierwszego polskiego samochodu elektrycznego CURIE+. – Firmy członkowskie i współpracujące z PGM mają wiedzę, doświadczenie, możliwości i zaplecze w zakresie wsparcia produkcyjnego, technicznego i technologicznego tego nowatorskiego projektu – mówi Adam Sikorski, Prezes Polskiej Grupy Motoryzacyjnej. – Dlatego też zainteresowaliśmy ewentualną współpracą w tym obszarze firmy z PGM oraz kilka niezrzeszonych w naszej organizacji – dodaje.

Kilkanaście firm powiązanych z Polską Grupą Motoryzacyjną zadeklarowało wsparcie projektowe oraz wykonawcze na wszystkich etapach procesu budowy prototypu. Dzięki takiemu partnerstwu, zmniejszony może być czas dostaw podzespołów oraz zwiększone kompetencje projektowe, poprzez skorzystanie z know-how przedsiębiorstw. – Wspólnie stworzyliśmy partnerstwo, służące wsparciu przez nasze firmy realizacji projektu, którego liderami są Mateusz Tomiczek i Mariusz Trzeciak. W momencie kiedy będą już znane zasady realizacji projektu (w tym wysokość dofinansowania z EMP), planowane jest utworzenie szerokiego konsorcjum, w którym każda firma podejmie się rozwoju wybranego elementu prototypu pojazdu – wyjaśnia Bartosz Mielecki, dyrektor Zarządzający PGM.

Polska Grupa Motoryzacyjna stwarza warunki, w których polskie firmy będą mogły rozwijać się i wznosić na wyższe poziomy zaawansowania technologicznego. Elektromobilność stwarza właśnie ku temu okazję, ale i jest szansą na zbudowanie nowej polskiej marki motoryzacyjnej.

Polska Grupa Motoryzacyjna (PGM) www.pgm.org.pl jest pierwszą w Polsce organizacją zrzeszającą wyłącznie krajowych producentów z branży. Misją Stowarzyszenia jest zwiększanie siły przebicia polskich firm w kontaktach z dystrybutorami i producentami samochodów, przez co możliwy będzie wzrost zainteresowania, a tym samym udziałów w rynku polskich producentów części motoryzacyjnych wśród produktów dostępnych na rynku. Działa też na rzecz promocji polskich firm wśród partnerów zagranicznych. Głównym celem Stowarzyszenia jest tworzenie warunków sprzyjających rozwojowi polskich przedsiębiorstw przemysłu motoryzacyjnego. Realizuje je m.in. poprzez inicjowanie współpracy pomiędzy firmami, wzajemne poznawanie się, organizowanie misji gospodarczych, grup zakupowych, ale też i reprezentowanie głosu polskich firm przed administracją publiczną.

(a)

Zdj. Krzysztof Sitkowski / KPRP

Szybciej niż nam się wydaje, drony zaczną dostarczać zakupy i przesyłki

Start-up Sky Tronic – twórca innowacyjnej technologii sterowania i stabilizacji lotu dla dronów opartej na sztucznej inteligencji nawiązał współpracę z polską dużą firmą logistyczną Moto ABC www.moto-abc.eu
w zakresie opracowania i wdrożenia bezzałogowego statku powietrznego do zadań transportowych.

Ta przełomowa technologia sterowania dla dronów zdobyła ostatnio uznanie członków jury międzynarodowego konkursu Start Jerusalem Competition 2017, które zakwalifikowało spółkę Sky Tronic, jako najbardziej innowacyjny startup roku, związany z branżą: Technology, WEB, Mobile i ICT.

Automatyzacja wkracza w coraz liczniejsze dziedziny. Jest oczywistością, że drony znacznie tańsze przy zakupie i w eksploatacji od samochodów oraz o wiele bardziej ekologiczne zaczną obsługiwać segment transportu drobnych zakupów, przesyłek i małych paczek. Od kilku lat na całym świecie mówi się o koncepcji wykorzystania dronów w transporcie, spedycji i logistyce (TSL), przede wszystkim do dostarczania przesyłek zamawianych przez klientów w sklepach internetowych, a rynkowi gracze prześcigają się w innowacjach. Zespoły specjalistów zajmujące się testowaniem procedur dostarczania zakupów i przesyłek dronami działają nie tylko w USA, ale też w Wielkiej Brytanii, Austrii oraz Izraelu. Projekt jest stale rozwijany.

Zaczęły się praktyczne zastosowania. Szwajcarska poczta (Swiss Post) zaczęła wykorzystywać drony do dostarczania przesyłek w odległe i trudno dostępne miejsca. Jest już zaawansowany pilotażowy projekt, a wdrożenie go w pełnej skali nastąpi w najbliższych latach. Przed kilkoma tygodniami w USA znana firma kurierska przeprowadziła próbną dostawę pilnie potrzebnych leków z Beverly w Massachusetts na położoną trzy mile od brzegu wyspę na Atlantyku.

Także w Polsce rozwija się ta dziedzina. Najbardziej zaawansowane prace prowadzi firma Sky Tronic założona przez naukowców Politechniki Wrocławskiej. – My też chcemy uczestniczyć w tym nowym wyścigu technologicznym stosując nową technologię sterowania i stabilizacji lotu dla dronów opracowanej przez nasz zespół, która może w znaczny sposób poprawić bezpieczeństwo lotów podczas dostaw przesyłek nawet na duże odległości – mówi dr inż. Michał Lower, dyrektor ds. Rozwoju Produktów w Sky Tronic. – Nawiązaliśmy współpracę z dużą polską firmą logistyczną Moto ABC w zakresie opracowania i wdrożenia koncepcji wykorzystania dronów do transportu towarów pomiędzy centrami logistycznymi i magazynami.

Sky Tronic chce we współpracy z gdańską firmą spedycyjną Moto ABC stworzyć specjalistyczny dron dostawczy przeznaczony dla branży logistycznej, który znacznie ułatwi proces dostarczania towarów i w przyszłości może zastąpić tradycyjnych kurierów naziemnych. Będzie to rozwiązanie nowe pod względem technologicznym, które oparte będzie na stabilnej platformie nośnej BSP o założonych parametrach taktyczno-technicznych i funkcjonalnych oraz ściśle dostosowane do potrzeb i wymagań firm transportowych i logistycznych, m.in. charakteryzować się będzie wyjątkowo długim lotem oraz dużym udźwigiem niezbędnym do przenoszenia ładunków. – Dzięki wyposażeniu drona w najnowsze technologie, jesteśmy wstanie zoptymalizować trasę przelotu oraz monitorować w sposób ciągły drogę przesyłki z bardzo dużą dokładnością – dodaje Lower.

Wielu ekspertów przyznaje, że przyszłość logistyki jest m.in. w dronach, bo doskonalenie technologii związanych z dronami rozwija się coraz szybciej, a drony mogą być z powodzeniem wykorzystywane w zadaniach transportowych. Dzięki dronom można znacząco obniżyć koszty transportu, przyśpieszyć czas dostawy przesyłek, zwiększyć elastyczność czasu dostawy oraz zapewnić niezawodność dostarczania towarów. W miastach drony umożliwią szybkie pokonywanie odległości od nadawcy przesyłki do adresata lub nawet kilku odbiorców. Drony przelecą ponad zakorkowanymi ulicami i znacznie szybciej i taniej dotrą do odbiorcy oraz z mniejszym nakładem energii, co czyni drony znacznie bardziej przyjaznymi środowisku naturalnemu.

– Mamy już sprecyzowane plany włączenia dronów do naszej codziennej działalności biznesowej. Chcemy stworzyć pierwszy na świecie system nowoczesnych centrów logistycznych i przeładunkowych, które w praktyczny sposób wykorzystywać będą nowe technologie dronowe do codziennej pracy operacyjnej i będą miały na wyposażeniu flotę dronów zintegrowaną z naziemnymi środkami transportu – zapowiada Dawid Bielecki, właściciel firmy Moto ABC. – Drony transportowe będą poruszać się pomiędzy specjalnymi stacjami, które będą swego rodzaju połączeniem lądowiska i terminali zdawczo-odbiorczych. Tam będzie następować automatyczny załadunek, bądź rozładowanie towarów oraz zasilanie dronów.

Docelowo Moto ABC zamierza przygotować mobilne lądowiska i stanowiska dowodzenia dronami wraz ze stacjami dokującymi dla dronów w głównych centrach logistycznych rozrzuconych po całym kraju i realizować przewozy przesyłek tak, aby skrócić czas dostawy. – We współpracy z kilkoma prestiżowymi firmami z branży automotive, będziemy testować nowy system dostaw towarów na żywym organizmie, który przyczyni się do powstania nowoczesnej logistyki – dodaje Dawid Bielecki. – Chcemy, aby w przyszłości bezzałogowe statki powietrzne przejęły część zadań realizowanych dziś przez tradycyjny transport samochodowy w naszym łańcuchu dostaw. Jesteśmy przekonani, że wykorzystanie dronów kurierskich ułatwi transport i spedycje towarów, a dostawy przesyłek będą bardziej konkurencyjne w stosunku do tradycyjnego sposobu transportu.

Do skomercjalizowania usług z wykorzystaniem dronów jest obecnie potrzebne stworzenie odpowiednich uregulowań prawnych dotyczących użytkowania dronów do celów komercyjnych, które pozwolą na wyznaczenie tzw. korytarzy powietrznych, by latanie dronami kurierskimi odbywało się bez żadnych ograniczeń. Urząd Lotnictwa Cywilnego pracuje nad nowelizacją Ustawy Prawo Lotnicze, aby umożliwiać transport dronami między centrami logistycznymi, ale także na krótkie odległości, np. w celu dostarczania zakupów do domów klientów w warunkach miejskich. – Nasz projekt może mocno wpłynąć na powstające regulacje prawne dotyczące dronów i ich wykorzystania w logistyce – dodaje Dawid Bielecki.

Zespół naukowców Sky Tronic planuje, aby drony kurierskie były zdolne do wykonywania lotów w pełni autonomicznych. Oznacza to, że w poszczególnych fazach lotu operator drona nie będzie musiał podejmować żadnych działań. Ze względów bezpieczeństwa i zgodnie z wymogami określonymi przez właściwe instytucje, dron kurierski będzie stale monitorowany podczas lotu przez naziemną stację kontroli lotu, dzięki czemu, w przypadku wystąpienia awarii lub zagrożenia, możliwe będzie podjęcie natychmiastowych działań w czasie rzeczywistym. Stacja naziemna będzie również utrzymywać stały kontakt z kontrolerami ruchu lotniczego. Dzięki tej funkcjonalności możliwe jest zaplanowanie konkretnej trasy przelotu, zapisanie jej i wykorzystywanie zawsze wtedy, gdy będzie taka potrzeba. M. in. w razie awarii opracowane będą procedury bezpiecznego sprowadzenia drona do łagodnego, w pełni kontrolowanego lądowania. Drony mają niewielką masę własną i niewielki ładunek, dzięki czemu stopień zagrożenia dla osób postronnych jest niewielki, a znane są już w lotnictwie sposoby bezpiecznego sprowadzania do lądowania urządzeń o napędzie śmigłowcowym, łatwe do zastosowania w mniejszych i lżejszych dronach.

Dzięki nowej technologii sterowania i stabilizacji lotu FLC sterowanie bezzałogowymi statkami powietrznymi będzie bardziej precyzyjne i bezpieczne w trudnych i zmieniających się warunkach pogodowych i terenowych. – Poza tym drony kurierskie zdolne będą do szybkiego ustabilizowania się w tzw. zawisie, powolnego obniżania wysokości lotu oraz płynnego hamowania podczas dostarczania przesyłek pod zaprogramowany adres. Algorytmy sztucznej inteligencji pomogą w nauce, zapamiętywaniu, optymalizacji tras przelotu oraz śledzeniu przebiegu dostaw – wyjaśnia dr inż. Bogusław Szlachetko, dyrektor ds. Badań i Rozwoju w Sky Tronic.

Według procedur już opracowywanych przez Sky Tronic kolejność realizowania dostaw przesyłek rozpoczyna się od pobrania przesyłki przez drona do luku bagażowego drona i wysłania do adresata za pomocą odpowiedniej aplikacji na smartfonie SMS-a z informacji o dokładnej godzinie i miejscu dostawy. Adresat na bieżąco będzie mógł sprawdzić, gdzie aktualnie znajduje się „podniebny kurier” i jaki jest szacowany czas jego przylotu. Po wylądowaniu drona w strefie odbioru terminala, adresat wpisuje swój PIN, na podstawie którego następuje otworzenie się luku ładunkowego drona i uwalnianie przesyłki. Następnie w razie potrzeby dokonywane jest uzupełnienie źródeł zasilania i ewentualny serwis drona.

Rynek bezzałogowego lotnictwa szybko się rozwija w wielu krajach, a już w 2020 roku ma osiągnąć globalną wartość ponad 100 miliardów dolarów.

Sky Tronic to innowacyjna firma typu high-tech z branży bezzałogowego lotnictwa, specjalizująca się w tworzeniu nowoczesnych rozwiązań technologicznych dla bezzałogowego lotnictwa cywilnego i wojskowego. Opracowała inteligentny system sterowania i stabilizacji lotu wykorzystując elementy sztucznej inteligencji – logiki rozmytej FLC (ang. Fuzzy Logic Controller). Spółka powstała jako biznesowa inicjatywa środowiska akademickiego, poprzez połączenie wiedzy i doświadczenia pracowników naukowych i absolwentów Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu oraz Instytutu Transferu Technologii (spółki celowej Politechniki Wrocławskiej). Spółka działa w strukturze Wrocławskiego Parku Technologicznego.

Moto-ABC to firma transportowo-spedycyjna, specjalizująca się w transporcie międzynarodowym, realizująca szeroki zakres usług przewozowych, zarówno dla dużych, jak i mniejszych firm produkcyjnych i handlowych. Zapewnia przewozy ładunków cało pojazdowych na obszarze całej Unii Europejskiej, przewozy ładunków drobnicowych, przewozy przesyłek ekspresowych w ruchu międzynarodowych.

Więcej informacji na stronach: www.skytronic.com.pl oraz www.moto-abc.eu

Karina Opyrchał nagrała trzeci singiel

Wokalistka z Wadowic, Karina Opyrchał, obecnie mieszkająca w Niemczech nagrała teledysk ilustrujący nowy, trzeci singiel pt. „To twój dzień”.
Produkcją zajął się Grzegorz Ryba, utwór wydany został nakładem wytwórni Delphy Records, a teledysk pojawi się w sieci w maju.

Wcześniej uzdolnioną polską wokalistkę do współpracy przy nagraniu singla pt. “Symfonia odwagi” zaprosił producent Konrad Leszczyński, który współpracował z takimi artystami, jak Honorata Skarbek Honey, Radek Tarach czy Saszan. Uczestniczyła w programie telewizyjnym “Zostań Gwiazdą” w Tele 5.

Wcześniejsze single wokalistki zdobyły po 10 tysięcy wyświetleń, https://youtu.be/AxVS5CarwCg oraz https://youtu.be/IHoq2yEdBH4 , a także gościły w audycjach muzycznych popularnych rozgłośni radiowych i pojawiły się na kilku listach przebojów.

– „To twój dzień” to utwór popowy, niosący dobrą energię i podnoszący na duchu – Karina Opyrchał zachęca do wysłuchania piosenki. – Nagranie dostępne jest pod adresem:
http://y2u.be/KIgZY-PMxuQ

W nagraniu wystąpili mistrzowie pokazów rowerowych Team Kramarczyk, pokazy taneczne DINO oraz aktorzy: Patryk Maciejczyk, Gabrysia Pamuła, Leszek Kajfasz i Rafał Bandoła.

Karina Opyrchał to tajemnicza z wyglądu dziewczyna, która uwielbia wyzwania artystyczne. Ta młoda wokalistka wychowała się w Wadowicach, a obecnie mieszka w Niemczech. Pochodzi z muzycznej rodziny i od najmłodszych lat udziela się wokalnie w różnorodnych przedsięwzięciach muzycznych.

Jest również absolwentką Szkoły Wokalno-Aktorskiej w Krakowie. Znana jest z własnych interpretacji popularnych przebojów, które wykonuje solo, a także z innymi wokalistami.

Ponadto zawodowym zajęciem Kariny jest fotomodeling. Kiedy potrzebuje się wyciszyć – zwiedza nowe miejsca na świecie podróżując i pokonując rocznie tysiące kilometrów. Wokalistka bierze udział w licznych festiwalach ogólnopolskich, a także jest laureatką wielu prestiżowych konkursów wokalnych w Polsce oraz zagranicą. Jednym z największych osiągnięć artystki jest zajęcie III miejsca na Międzynarodowym Festiwalu “Intershow” w 2017 r.

Artystka skupia się obecnie nad swoim autorskim materiałem utrzymanym w stylistyce popowej. Przed rokiem odbyła się premiera pierwszego autorskiego singla „Powiedziałeś mi” z teledyskiem, nakładem wytwórni Delphy Records. Wokalistka pracuje nad kolejnym materiałem, a przed pół rokiem odbyła się premiera drugiego singla wraz z teledyskiem, który powstał w Niemczech.
Singiel dostępny również na platformach streamingowych.

Karina Opyrchał jest także ambasadorką Fundacji Uśmiech Puchatka pomagającej dzieciom, osobom w starszym wieku i innym potrzebującym pomocy.

(ac)

Strona 1 z 26
1 2 3 26